Powrót mistrza?

Oczekiwania vs rzeczywistość

Myślę, że postaci Harlana Cobena nikomu nie trzeba przedstawiać. Uznawany za mistrza w swoim fachu, zdążył wyrobić sobie niemałą renomę. Sama nie ukrywam nigdy, że jestem fanką książek, które wyszły spod ręki mistrza thrilleru i kryminału. “Chłopiec z lasu” to najnowsza powieść w jego dorobku (https://www.taniaksiazka.pl/chlopiec-z-lasu-harlan-coben-p-1444678.html) i muszę przyznać, że oczekiwania miałam całkiem spore. Jednak mam wrażenie, że coś poszło bardzo nie tak. Możliwe, że jest to wina zbyt postawionej poprzeczki (którą sama tak zamontowałam, wiem), jednak czegoś mi bardzo mocno brakowało w tej książce.

O co chodzi?

Chłopiec z lasu” opowiada nam historię odnalezionego w Stanowym Parku Krajobrazowym Ramapo chłopca, którego najprościej można porównać do dzikiego zwierzęcia. Nie wiadomo, kim jest ani jak znalazł się w tym miejscu. Potem następuje przeskok o trzydzieści lat, w których pewien mężczyzna o imieniu Wilde stara się w pewien sposób uporać z demonami przeszłości, jednak zbyt pięknie by było, gdyby mógł robić to w spokoju. Nadchodzi dzień, w którym otrzymuje on wiadomość o zaginięciu pewnej dziewczyny i na prośbę bliskiej mu osoby, decyduje się wziąć udział w poszukiwaniach. Jedyne co wie na temat nastolatki to, że tak naprawdę nikogo nie interesuje jej los. Nawet jej ojciec szczególnie nie przejął się faktem, że jego córka nagle zniknęła z domu. Jest to swoisty zapalnik, który sprawia, że Wilde tak bardzo chce ją odnaleźć. Aby tego dokonać, musi oczywiście sięgnąć wstecz do swej przeszłości, z którą sam nadal nie do końca sobie poradził.

Kilka zarzutów

Co najbardziej zabolało mnie podczas czytania tej lektury, było to, że autor, który słynie z budowania pełnych napięcia historii, podszedł do niej po macoszemu. A przynajmniej takie sprawia wrażenie. W fabule można doszukiwać się dodatkowej głębi, lecz te poszukiwania pójdą na marne, możecie mi wierzyć na słowo. Momentami miałam wręcz wrażenie, że niektóre “zaskakujące” czytelnika chwyty, były tak bardzo usilnie wkomponowywane w treść, że wydawały się aż sztuczne. Kolejny mój zawód to brak bohaterów, którzy na dłużej zapadliby w pamięci. Wilde na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem ciekawą postacią, z dużym potencjałem, jednak gdzieś podczas jego tworzenia Coben jakby się zagubił.

Podsumowując


Już słowem zakończenia powiem, że po prostu poczułam zawód, czytając tę książkę. Wiele niedociągnięć, brak jakiegoś interesującego punktu zaczepienia. Ciężko mi polecić tę książkę, pomimo faktu, że użyty w niej język, to chyba jedyna rzecz, która zasługuje na pochwałę. Myślę, że “Chłopiec z lasu” to pozycja dla kogoś, kto poza Cobenem świata nie widzi, w innym wypadku, czeka was rozczarowanie.

Zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com